Zespół Elektroników, Warszawa, lipiec 2013

Kiedyś jeździliśmy do Rosji na handel a teraz, postanowiliśmy że pojedziemy z chłopakami powędkować i trochę odpoczać. Po południu w piątek wsiedliśmy do autokaru, który zawiózł nas do Kaliningradu. Podróż trwała 8 godzin, spędziliśmy trochę czasu na granicy, ale nasz opiekun zapewnił nas że to normalne w piątki i soboty. Kolacja zjedliśmy już w Kaliningradzie a następnie udaliśmy się do miejsca Przystań Gałkina. Położone z dala od cywilizacji, nad kanałem prowadzącym nad zalew. Uznaliśmy że mamy jeszcze trochę siły, a że bania była napalona uznaliśmy że jeszcze i z tego skorzystamy. Dawno tak dobrze nie spałem. W sobotę z samego rana wypłynęliśmy na kanał a dwoje kolegów zostało łowić z brzegu. Przystań jest idealnym miejscem dla takich leni, wychodzisz i po 5 metrach jest już kanał. Po całym dniu mogliśmy sprawić i przygotować rybę, do tego schłodzona wódka i oczywiście bania na podsumowanie wieczoru. W niedzielę budziliśmy się tylko na granicy by pokazać paszporty i na stacji benzynowej by chwilę odpocząć. Dawno nie miałem tak dobrego weekendu.   

Po wyjściu z głównego domu odrazu widać kanał: 

Przestronna jadalnia gdzie można odpocząć i zjeść śniadanie obiad i kolację